Ochrona.pl
Strona główna  |  Regulamin  |  Pomoc  |  Czekamy  |  Reklama  |  E-mail  |  Kontakt  |  Dostępne działy tematyczne  |  FAQ
2006-11-28   Ochroniarze za złotówkę

Kiedy Telekomunikacja Polska ogłasza przetarg na ochronę, na baczność staje armia ochroniarzy. Nie inaczej było w kwietniu 2006 roku. Przetarg podzielono na 11 umów, każda o wartości 1-2 mln zł rocznie. Głównym kryterium wyboru była cena. Wygrały m.in. giełdowy Impel z Wrocławia i warszawska agencja Ekotrade. Ich oferty były najtańsze, godzinę pracy ochroniarza wyceniły na 5,2-6,49 złotych. Tymczasem Polski Związek Firm Ochrony (PZFO) wyliczył, że godzina pracy ochroniarza musi kosztować co najmniej 9,14 złotych. W rachubach tych przyjęto, że pracownik otrzymywałby 899 zł brutto, a zatrudniająca go firma zarabiałaby 23 grosze na każdej godzinie jego pracy, co daje 2 proc. rentowności netto.

- Bardzo skromnie, ale to i tak teoria. W praktyce nikt nie chce pracować za 600 zł miesięcznie na rękę - mówi Paweł Rafalski, prezes Securitas, jednej z największych firm ochroniarskich w Polsce o przychodach około 140 mln zł w roku 2004 (w 2005 r. po sprzedaniu części firmy o 40 mln zł mniej).

Ochroniarze w Anglii i Szwecji zarabiają dziesięć razy więcej niż w Polsce, więc wielu znających języki wyjechało. Zaczyna brakować chętnych do pracy.

- Mamy około 600 wakatów, zatrudniłbym odpowiednich ludzi, gdyby tylko tacy się znaleźli - powiedział nam kilka tygodni temu Dariusz Wojcieszek, były prezes Group 4 Securicor.

Ale w Polsce panuje przekonanie, że ochrona to prosta i tania usługa. Tymczasem sytuacja jest identyczna jak w hipermarkecie: z punktu widzenia konsumenta lepiej nie wiedzieć, co się znajduje w kiełbasie po 3,5 zł za kilogram i co się kryje za ochroną po 5 zł za godzinę.

- Realne opłaty za ochronę w Polsce, uwzględniające legalne zatrudnienie, przeszkolenie i wyposażenie ochroniarzy, powinny wynosić ponad 20 zł za godzinę - twierdzi Rafalski.

- Jestem zwolennikiem podwyższenia stawek do poziomu 10 zł i więcej, ale nie poprzez działania odgórne, lecz mechanizm rynkowy - mówi Łukasz Puciłowski, prezes Impel Security.

Tanie oferty biorą się stąd, że ponad połowa firm ochroniarskich, w tym tak znane jak właśnie Impel Security czy spółki z Grupy Solid (największa o przychodach ok. 460 mln złotych), mają status zakładów pracy chronionej (ZPCh). Firmy te na każdego pracownika inwalidę otrzymują z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) od 1 do 1,6 tys. zł miesięcznej dotacji. Dodatkowo inwalida, który otrzymuje rentę, nie płaci składki na ZUS. Wystarcza to na pensje, a czasem nawet na nadwyżkę dla agencji.

Dlatego w walce o kontrakty dochodzi do tak kuriozalnych przypadków, jak stawki 5 zł lub mniej za godzinę pracy ochroniarza. Tyle na przykład zaproponowały Multiservice za ochronę ZUS w Łodzi czy Herkules za dozór Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim - dwóch instytucji, które teoretycznie nie powinny popierać unikania płacenia składek na ZUS i dumpingu cenowego.

Rocznie budżet państwa przeznacza na dotacje i zwolnienia z podatków za zatrudnianie niepełnosprawnych ok. 5,5 mld złotych. Z tego prawie 2,5 mld zł to składki na PFRON płacone przez firmy, które nie są zakładami pracy chronionej, 1 mld zł dokłada państwo w gotówce, a resztę w umorzonych składkach na ubezpieczenia społeczne.

- Kompletnym absurdem w tej sytuacji jest to, że płacimy haracz, z którego państwo finansuje konkurencję podcinającą nam skrzydła dumpingiem - zżyma się Andrzej Tomkowiak, doradca do spraw projektów specjalnych w Group 4 Securicor.

Ponieważ w Polsce nie ma praktycznie żadnych przepisów ograniczających zatrudnianie niepełnosprawnych ochroniarzy, wartościowe instalacje przemysłowe, biura i magazyny są dozorowane przez armię inwalidów. W branży krążą legendy o tym, jak niektórych obiektów pilnują schizofrenicy, bo akurat w wypadku tej ułomności PFRON wypłaca najwyższe dotacje.

- Część chorób nie wyklucza pracy w ochronie, np. jako dozorca czy recepcjonista. W takich miejscach zapewniamy pracę niepełnosprawnym - twierdzi Łukasz Puciłowski.

W wielu krajach Europy są ograniczenia i szczegółowe przepisy dotyczące zatrudniania osób niepełnosprawnych w ochronie, jak np. w Szwecji, macierzystym kraju Securitas.

- Inwalida jest tam zatrudniony jedynie na stanowisku parkingowego, który podnosi i opuszcza szlaban, i nie musi wychodzić ze stróżówki - mówi Krzysztof Bartuszek, menedżer ds. rozwoju w Securitas.

Kierowany przez byłego mistrza Polski w karate Securitas jest częścią największego na świecie koncernu ochroniarskiego, notowanego na giełdzie w Sztokholmie, działającego w około 30 krajach i osiągającego roczne (2005 r.) przychody ponad 66 mld szwedzkich koron (27,7 mld zł).

Drugi pod względem przychodów jest Group 4 Securicor, znany do ubiegłego roku pod nazwą Falck - 4,16 mld funtów brytyjskich (23,8 mld zł). W Polsce ta firma z ochrony miała w 2004 r. 200 mln zł przychodu, wyników za 2005 r. nie podaje. Nasz rynek ochroniarski pod względem struktury jest wyjątkowy.

W Europie największe dwie- -cztery firmy ochroniarskie mają zwykle 80-90 proc. zleceń. Reszta trafia do kilkudziesięciu lokalnych lub specjalistycznych agencji. W Polsce pięciu liderów (patrz tabela obok) ma od 20 do 25 proc. rynku wycenianego na 1,2 mld euro. Poza nimi działa prawie 100 średniej wielkości firm o przychodach od kilkuset tysięcy złotych do kilkudziesięciu milionów i mnóstwo małych, nawet jednoosobowych agencji. Łącznie w MSWiA zarejestrowanych jest przeszło 4 tys. firm. Takie rozdrobnienie nasila konkurencję cenową i utrudnia wypracowanie standardów, które zapewniłyby wysoką jakość usług.

- W wielu wypadkach ochrona obiektów, produktów i maszyn jest pozorna. Istnieje tylko po to, aby spełnić wymagania ubezpieczyciela - uważa Dariusz Wojcieszek.

Sytuacja firm, które muszą lub chcą zatrudniać swoich pracowników wyłącznie na umowę o pracę i nie korzystają z dotacji PFRON, na polskim rynku jest nieciekawa.

- Zatrudnianie osób niepełnosprawnych w ochronie należy w rozsądny sposób ograniczyć do stanowisk niewymagających pełnej sprawności fizycznej, a firmy ochroniarskie nie powinny być ZPCh-ami - uważa Grzegorz Misiak, regionalny menedżer ds. ochrony w Nestlé odpowiadający za bezpieczeństwo tej firmy w 14 krajach.

Impel Security w swoich raportach ujawnia, że gdyby nie 100 mln zł dotacji, byłby pod kreską.

- Uniezależniamy się od dotacji, w 2004 r. stanowiły one 11 proc. naszych przychodów, w tym wyniosą tylko 7 procent - tłumaczy Puciłowski.

Rafalski podjął wraz z grupą firm stowarzyszonych w PZFO walkę z nieuczciwymi, jego zdaniem, konkurentami. Z pięciu największych firm po jego stronie są - oprócz Securitas - Group 4 Securicor i Konsalnet założony przez byłego szefa UOP Jerzego Koniecznego. W PZFO jest także kilka firm z setki średniaków, nie ma natomiast usuniętego Impelu i Solid Security, który nie próbował nawet dołączyć.

Rafalski stara się doprowadzić do zmiany prawa, aby ograniczyć konkurencję ze strony ZPCh-ów i firm zatrudniających emerytów na zlecenia. Securitas, który zatrudnia ponad 3 tys. ochroniarzy - wszystkich na etatach - chce przekonać bardziej wymagających klientów, że nie opłaca się oszczędzać na ochronie.

Coś takiego udało się Rafalskiemu w fabryce tytoniowej British American Tobacco (BAT) w Augustowie. Securitas wszedł tam w 1997 r., zastąpił niewydolną wewnętrzną straż przemysłową.

- Połowa województwa kupowała na bazarach papierosy luzem wynoszone z fabryki - wspomina Grzegorz Misiak, który przed przejściem do Nestlé pracował w BAT.

Dla BAT nie były groźne same kradzieże, ale wielomilionowe kary nakładane przez urząd skarbowy za brak nadzoru i dopuszczanie do sprzedaży papierosów bez akcyzy. Securitas wykonał najpierw audyt bezpieczeństwa, zidentyfikował strefy zagrożeń. Potem firma podniosła ogrodzenie, wieńcząc je zasiekami z drutu kolczastego. Wycięto też drzewa zasłaniające widok, zamontowano oświetlenie i umieszczono kamery z detektorami ruchu. Papierosy przestały fruwać nad ogrodzeniem. Kamery i czujniki zainstalowano też w zakładzie, gdzie najłatwiej ukraść wyprodukowane towary.

- To bardzo uszczelnia kontrolę, oko ludzkie męczy się po paru godzinach pracy, system sygnałem dźwiękowym powiadomi o każdym ruchu - mówi Miron Kowerczuk, dyrektor regionalny Securitas. W firmie pojawiły się strefy ograniczonego dostępu, karty magnetyczne i szczelne bramy. Pracownicy są losowo wybierani do rewizji.

- Ostatnio zatrzymaliśmy ciężarówkę brygady remontowej z papierosami za kilka tysięcy złotych ukrytymi w podłodze kabiny pojazdu - mówi Dariusz Budny, kierownik ds. ochrony w BAT.

Bezwzględne karanie, zbieranie danych i ich przechowywanie dla pracodawców, którzy pytają o referencje, jest jednym z istotnych elementów zapobiegania kradzieżom. Kierowcy tirów z papierosami mogą zatrzymywać się tylko na wyznaczonych monitorowanych parkingach, nie wolno im zmieniać trasy i zatrzymywać się bez uprzedzenia. Gdy chcą coś zjeść, podjeżdża patrol interwencyjny i pilnuje ciężarówki. Czuwają nad nimi nadajniki GPS, a w wypadku szczególnie cennych przesyłek, jak np. kupony akcyzy, ochroniarze w szoferkach lub osobnym samochodzie.

Gdy budowano system ochrony w Augustowie, jednym z argumentów, które miały przekonać zarząd, były oszczędności. Koszty ochrony wzrosły, samo wyposażenie techniczne kosztowało kilkaset tysięcy złotych. W przeliczeniu na godzinę pracy ochroniarza stawka wynosi dziś grubo ponad 20 złotych. Ale szef ochrony BAT wyliczył, że zmniejszenie kosztów własnych zakładu o 0,5 proc. już zwróci wydatki na ochronę, a udało się zmniejszyć je o kilka procent - choć nie tylko dzięki uszczelnieniu zakładu, ale też przez modernizację linii produkcyjnych.

- W sumie bardzo nam się to opłaciło - mówi Budny.

Zupełnie inaczej rzecz się miała we wspomnianej na początku Telekomunikacji. Za mniej więcej 5 zł na godzinę nawet korzystający z dofinansowania PFRON Ekotrade nie był w stanie należycie wywiązywać się z umowy. Gdy naliczone przez TP kary umowne doszły do kilkuset tysięcy złotych, Ekotrade poddał się i wypowiedział kontrakt. Model biznesowy polegający na wspieranym przez państwo dumpingu nie zawsze działa.

Jakub Stępień, 23.11.06